Polisa w rodzinie patchworkowej

Pan Tomasz, z którym miałam okazję porozmawiać na jednym z moich spotkań, początkowo rysując swoją sytuację, mówił głównie o ryzyku, jakim jest jego zawód. Pracuje jako kierowca zawodowy i pokonuje w tygodniu tysiące kilometrów. W związku z kredytem na dom oraz dwójką małych dzieci pomyślał o polisie, która, w razie, gdyby do domu nie wróci, pozwoli spłacić zobowiązanie. Mimo tego, że znaleźliśmy odpowiednie rozwiązanie sytuacji, na koniec rozmowy usłyszałam ciężkie westchnienie...


„Czy jest jeszcze coś, co leży Panu na sercu?” – zapytałam. „Tak, ale tutaj Pani pomóc nie może” – powiedział Pan Tomasz. „Bo wie Pani, tak mi się życie potoczyło, że jest to moje drugie małżeństwo, a z pierwszego mam starszego syna i wiem, że jeżeli mnie zabraknie, to moja druga żona będzie musiała spłacić część majątku po mnie, właśnie mojemu synowi. Domu nie podzielę (bo jak?), a syna nie chcę zostawiać bez niczego.


Powyższa sytuacja, to w dzisiejszych czasach problem wielu rodzin. Nowa rodzina, poprzednia rodzina itd. Jeśli z poprzedniego związku są dzieci, to będą one w naturalny sposób dziedziczyły majątek po rodzicach (prawo spadkowe). W wielu przypadkach jest to nie tylko należne prawo, ale też wola rodzica, który chciałby zabezpieczyć również dziecko z poprzedniego małżeństwa. Trudno jednak podzielić dom, firmę, samochód itd. Musimy wtedy dysponować gotówką, która tę sprawę załatwi. Do tego trzeba należycie sporządzić testament, który przy założeniu spłaty pozwoli uniknąć tzw. współwłasności, czyli sytuacji, kiedy właścicielem np. domu/firmy będzie obecna żona, dziecko oraz dziecko z poprzedniego małżeństwa. Zapewne słyszeliśmy już nie raz o sprawach spadkowych, które ciągną się latami. Jeśli opiekunem prawnym będzie pierwsza żona (być może jeszcze rozżalona rozpadem związku) będzie to klasyczny przykład sprawy trwającej latami.


Gdzie tu polisa? Otóż świadczenie z polisy to jak „Święty Mikołaj”, który przynosi pieniądze w worku. Mam na myśli to, że takie świadczenie nie wchodzi do masy spadkowej (tego co należy do spadku po zmarłym), czyli nie powiększa tego, co należy się spadkobiercy. Otrzymane w ten sposób pieniądze mogą służyć na spłatę (w tym przypadku dziecka z pierwszego małżeństwa). Co zyskujemy? Spokój w obecnej rodzinie i godne potraktowanie dzieci, które przecież są nasze.


Tak właśnie zrobiliśmy w przypadku Pana Tomasza. Powiększyliśmy kwotę w razie śmierci, która w razie czego posłuży na spłatę części spadku dla pierwszego dziecka. Pan Tomasz, za moją namową poszedł też do notariusza i spisał testament.

19 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie